KRĘCENIE Z PAMIĘCI

Protazanowowi zdaje się wtórować po drugiej stronie oceanu hollywoodzki producent i reżyser Hal Roach: „W poniedziałek rano, gdy cały zespół zbierał się w studio, wyznaczałem role: »Pan będzie policjantem, pan śmieciarzem, a pan przechodniem«. Następnie udawaliśmy się do parku i inscenizowali byle co. W tym czasie zastanawiałem się, w jakich dekoracjach będziemy filmować dalszy ciąg, i zaczynały mi przychodzić do głowy pomysły. Koło południa trzeba było się zdecydować i powiedzieć dekoratorowi, o co chodzi. Ten wracał szybko do studia i przygotowywał plan do dalszych zdjęć. W ten sposób kręciło się jednoaktówki. Nie przypominam sobie, żebyśmy cokolwiek notowali na papierze, w każdym razie nie wcześniej, niż zaczęliśmy kręcić dwu- aktówki z użyciem sztucznego oświetlenia. Nikt poza mną nie miał pojęcia* co będziemy grać”. Jesteśmy więc w okresie, gdy – po latach prymitywów i kina jarmarcznego – rzemiosło filmowe dopiero się specyfikuje i główne funkcje techniczno-artystyczne wciąż ~ jeszcze skupione są z reguły w rękach jednej osoby: producenta-reżysera-scenarzysty. Wyemancypował się dotychczas tylko operator – jego funkcja jest najbardziej konkretna i odpowiedzialna, zadania wyraźnie określone, on jeden zna do końca tajniki nowego medium – bez niego nie ma ruchomych obrazów w ogóle. Reszta procesu realizacji to wciąż jedna wielka improwizacja. Ale ewolucja metod kręcenia filmów szybko postępuje naprzód. Przejście od jedno- do dwuaktówek, o którym mówi Roach, jest pod tym względem bardzo charakterystyczne.

Cześć, mam na imię Wojtek i zapraszam Cię na mojego bloga, który poświęcony jest bezpośrednio sztucę! Po ukończonej Akademii Sztuk Pięknych postanowiłem założyć tego bloga a we wpisach dzielić się z Wami ciekawostkami, o których się dowiedziałem podczas mojego życia!
<