Film mógł być wyświetlany jednocześnie na trzech ekranach

Od każdego ekranu według umowy ustalono cenę 750 zł (od 1934 r. — 550 zł) za trzy tygodnie wyświetlania, a po 100 zł za każdy tydzień następny. PAT inkasowała 8% wpływów z rozpowszechniania danego tytułu jako zwrot kosztów eksploatacji. Przede wszystkim ZPFK wypowiedział walkę Centrali Propagandy Filmowej. Zastosował wobec niej ostateczny środek obronny lokaut, wstrzymując dostawę krótkometrażówek krajowych wszystkim kinom warszawskim. Walka, trwająca sześć tygodni, skończyła się zwycięstwem i Centrala Propagandy Filmu Polskiego przestała istnieć. Było to jednak, przynajmniej na razie, pyrrusowe zwycięstwo. Nowe filmy, napływające do Związku w okresie lokautu, musiały czekać w magazynach po parę miesięcy, przez co niektóre tematy dezaktualizowały się i traciły swą pierwotną wartość. Polityka eksploatacyjna Zarządu wywołała sprzeciw członków i została ostro skrytykowana na jednym z zebrań. Zarząd nie miał łatwej sytuacji. O eksploatacji filmów za granicą trudno było mówić. Małe kina prowincjonalne dla otrzymania zniżki podatkowej wolały grać stare filmy polskie, różne Trędowate i Iwonki, niż nowe i droższe dodatki krótkometrażowe, a nie było to unormowane prawnymi posunięciami. Pozostawały zeroekrany i kalkulacja, oparta na kinach w Warszawie. Pomysł wyświetlania tego samego dodatku na trzech różnych , ekranach w celu zapewnienia odpowiedniego zysku nie był szczęśliwy i powodował wielkie niezadowolenie wśród odbiorców. „Tę sprawę należy inaczej uregulować pisał Jerzy Toeplitz widz nie może bowiem wchodzić w subtelności kalkulacyjne i ma prawo domagać się w kinie nowych dodatków, a nie powtórzeń”.

Cześć, mam na imię Wojtek i zapraszam Cię na mojego bloga, który poświęcony jest bezpośrednio sztucę! Po ukończonej Akademii Sztuk Pięknych postanowiłem założyć tego bloga a we wpisach dzielić się z Wami ciekawostkami, o których się dowiedziałem podczas mojego życia!
<